Polscy internauci, którzy ściągali z sieci muzykę i oprogramowanie, są masowo szantażowani przez mało znaną szwajcarską firmę i współpracującą z nią warszawską kancelarię prawniczą. W całym kraju użytkownicy sieci otrzymują listy: albo wpłacą kilkusetzłotowe sumy na rzecz spółki, albo ich sprawy trafią do prokuratury. "Dziennik" dotarł do kulis tego procederu.Posty powiązane:
Bambusowy notebook!
Masowe oszustwa na biletach w internecie
Wieś, która chce odłączyć się od Anglii
Polacy mają lepsze samopoczucie niż przed laty
"Mała gafa" Watykanu
Żebracy zarabiają 100 tys. euro
Tajemnicza firma szpieguje polskich internautów
Taki będzie koniec świata!
Skandal - dzieci udają w sieci pedofilów
Obama, McCain i zapomniany pan z loczkiem